Etykiety

Ahoj!

Witaj w rezydencji Kurtisa Trenta!
Pan Gospodarz ma nadzieję, że będziesz bawić się przednio, a stronku ta przyniesie ci wiele radości. Poznasz życie Kurtisa – mnicha, który zamarzył, by zostać piratem, a do tego poczuł silne powołanie do zadbania o właściwą edukację dzieci i młodzieży.
Bawcie się razem dobrze!!

PRZYPŁYW 1.3 – Same niespodzianki

Pamiętaj, możesz klikać w obrazki, by powiększać!

Barbara okazała się nie być jednak w ciąży, na domiar złego dość szybko musiała iść do domu – akurat wtedy, gdy kalendarz przypomniał o Festiwalu Miłości. Kurtis zasmucił się i, aby poprawić sobie nastrój, zaczął paradować przed lustrem. 


Robił też wiele innych pożytecznych rzeczy, to znaczy naprawił umywalkę, sprawdził prace domowe swoich uczniów, zjadł pesto i przebiegł się dookoła domu. A gdy nic to wszystko nie dało, a Barbara nie odebrała ani jednego telefonu, Kurtis udał się na Festiwal Miłości sam. Tam jeszcze trzy razy zadzwonił do Barbary, jednak ona była zajęta czymś innym.
Czym? Kobieto, Festiwal Miłości, mówi ci to coś!!!?!???


Kurtis na poprawę nastroju wziął ulubionego drinka; nawet barman nie chciał z nim gadać, więc nasz bohater w swoim bezsensie zaglądał do szklanki w ciszy, a następnie udał się po poradę do wieszczki. Co zrobić, by nie nie stracić miłości? Czy pobłogosławiłaby związek jego i Barbary? Czy w ogóle jest sens go kontynuować...?

– Zostawić ją powinieneś. Kobieta ta dla ciebie nie jest...
Ona i ty to zupełnie dwa różne światy.
smutnazaba.jpg

Niepocieszony mnich postanowił wyrazić swoje cierpienie inaczej niż Tylko Przykrą Miną. I wtedy zaczął padać deszcz.

Kroplą deszczu namaluję cię...
Klik: -> Nazwij obraz: Czarna rozpacz

Wszystko było przeciwko niemu, ale ostatni raz Kurtis spróbował zadzwonić do swojej bratniej duszy. I wtedy... zgodziła się! Tak! Oby ci tak sukienka zmokła, ty stara ruro od wróżb!
Młodzi postanowili spędzić czas wspólnie, robiąc miłe rzeczy.


Potem Kurtis znów zaprosił Barbarę, by robić miłe rzeczy u niego. 


Liczył, że tym razem Barbara będzie chciała zostać na noc, ta jednak po wszystkim skierowała się w stronę drzwi. Wystraszony, że mógłby ją tak łatwo stracić (i siłą popychany przez imperatyw narracyjny, któremu bardzo spieszyło się do zaliczenia pierwszego stopnia legacy challenge) Kurtis postanowił... zdjąć kwiatka z komody w przedpokoju. 

– Czy ty, Barbaro Jakaśtam, zostaniesz moją żoną? 
I CZY W KOŃCU ZROBIĘ KOMUŚ DZIECKO?!

– Aleszoczywiście, że się do ciebie wprowadzę, mój miły!

– O, masz na nazwisko Burak... Zaraz, co?! ILE? 
Intercyza? Kochanie, ale po co...? 
Może omówimy to kiedyś przy jakiejś kolacji, nie ma pośpiechu, serio...

Trochę szkoda, że następnego dnia był poniedziałek i Kurtis musiał udać się do pracy.  Bohaterowie nie mieli czasu pobaraszkować, by uczcić tak wielki dzień (i znów spróbować spłodzić godnego potomka). Barbara spożytkowała poranek na zmianę swojego designu – fryzury i makijażu. Wtedy też potajemnie (w kreatorze postaci) wyszło na jaw, że jest ona... KOSMITKĄ!! (I nawet imperatyw narracyjny nie był już w stanie nic z tym zrobić ;____; ).
No pewnie, Barbaro, że Kurtis się nie dowie. Morda w kubeł.
Chyba że spłodzisz mu zielonego potomka.


A jednak okazuje się więc, że stara wieszczka miała rację. Dwa różne światy, nie pasujecie do siebie... Jednak... przecież już nieraz Barbara okazała się naprawdę miłą, kochającą kosmitką. Kupiła nową lodówkę, przygotowała Kurtisowi obiad, nakryła do stołu, a nawet powiesiła jego Czarną rozpacz w salonie!
Zakupiła też nowy komputer, piec, wyremontowała łazienkę, aby zmieściła się w niej kuweta... Wait, what? Nie minęło kilka godzin od wyjścia Kurtisa do pracy, a w domu pojawił się pracownik schroniska z transporterem w ręce. Tak! Barbara właśnie adoptowała kota!


Nazwała go Jupiter i przelała na niego całe morze miłości!


I wtedy właśnie do domu wszedł Kurtis.


– Chodź! Muszę ci coś pokazać!
– Ale...
– To jest Jupiter, nasz kot. A to jest pesto. Nasz obiad.


– A nie tak mogłaś adoptować dziec... Och, ależ on jest słodki!!!1!!



[Nie o takie legacy challenge nam dokładnie chodziło, ale, no cóż, uznajmy, że to nienajgorszy start. O ile Kurtis nie wpadnie w depresję przez swoją bezpłodność.]

A ty się w końcu odpieprz, okej?!

[KLIK: odrzuć połączenie]



CDN

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

© Agata | WS | x x.