Etykiety

Ahoj!

Witaj w rezydencji Kurtisa Trenta!
Pan Gospodarz ma nadzieję, że będziesz bawić się przednio, a stronku ta przyniesie ci wiele radości. Poznasz życie Kurtisa – mnicha, który zamarzył, by zostać piratem, a do tego poczuł silne powołanie do zadbania o właściwą edukację dzieci i młodzieży.
Bawcie się razem dobrze!!

PRZYPŁYW 1.1 – Przypływy i odpływy

Kurtis postanowił wyjaśnić sobie coś z typem na stronie.

– Stań między nami jeszcze raz, a...

Jako mnich nie zapomniał o swoich umiejętnościach – idzie więc po linii najmniejszego oporu i... straszy typa voodoo. Ale dlaczego?


Dlaczego tak go nie lubisz, Kurtisie? 
Cóż, może dlatego, że ćwiczył na bieżni, kiedy ty i Moira również mieliście taki zamiar...? A może dlatego, że przypomina on trochę Zipa? Nie? W takim razie ale ten Kurtis to pies na baby!

Po powrocie do domu Trent poszedł spać. Ostatnio zauważyłam, że bardzo długo śpi i właściwie ciągle ma na to ochotę. Może to przez męczącą pracę? W końcu codziennie sprawdza zadania domowe. I nie ma, że boli! (Pozwólcie, że nie będziemy się skupiać na screenach z tych procesów, bo zajęłyby bardzo dużo miejsca na blożku. Przejdźmy od razu do powrotu z pracy i odrobionego zadania)...
...I tak oto nagle zadzwonił telefon. To Moira!


Kawa w doborowym towarzystwie zawsze na propsie, toteż Kurtis od razu się zgadza. Kiedy zamawia najdroższy gatunek kawy, barista przyrządza ją dość długo, a gdy odkłada kubek na ladę... ktoś go kradnie! Och nie, RIP 32 dolary. Kurtis zamówił więc drugą, po czym przysiadł się do Moiry i jakiegoś gościa. Im kawy nie zamówił, swoją drogą. Zamiast tego zadał jedno, bardzo ważne pytanie.

– Czy jesteś w związku?
– COOO??!! To dlaczego ciągle dzwonisz i gdzieś mnie zapraszasz?? 

Zdenerwowany w środeczku Kurtis już chciał wrócić do domu, kiedy Moira poinformowała go o imprezie tanecznej w okolicy i poprosiła o towarzystwo. Dominic został w kawiarni. Dlaczego?? Co tu się dzieje...?

Ej, a może ona leci na legionistów? 
Albo kombatancką rentę...?

Choć nie miał na to najmniejszej siły, to jako dżentelmen, który nie odmawia, Kurtis zgodził się na wyjście. Nie minęło jednak kilka chwil, a kawa przestała działać. Biedny, nawet nie zdążył zatańczyć pierwszego numeru.

Ups.
I tak, wolny też przespał.

Chwilę snu zajęło Kurtosowi odzyskanie energii. Zobaczył, że już po północy, wykonał więc telefon do szefa, prosząc o chorobowe, po czym udał się szybko do domu, zostawiając Moirę samą sobie. Nie rozumiejąc tej dziwnej relacji, która ich połączyła, zasnął w końcu we własnym łóżku – wyczerpany i psychicznie, i fizycznie, na dodatek w stanie depresyjnym z powodu wstydu z zaśnięcia na trawniku przed wszystkimi. Gdy w końcu obudził się i odkrył, że jest w swojej sypialni, wciąż w złym nastroju postanowił zrobić śniadanie.
I wtedy potwierdziło się. Biednemu piach w oczy, chuj w dupę i chleb masłem do ziemi.
Albo solniczka w patelni.


Mało?
A co powiecie na pożar?

– Przecież mam alarm! Dlaczego ten alarm nie dzwoni?!!

Aby nie witać straży pożarnej w piżamie, Kurtis zdążył się przebrać. A gdy alarm zaczął dzwonić z opóźnieniem – straż i tak nie przyjechała (nie, nikt z nas nie miał pojęcia, że w Sims4 straż nie występuje i Kurtis musi ugasić pożar sam). To nie miało prawa więc skończyć się dobrze.

– AAaaaaaAAaa!!!111!!!!oneone!!!11!!!!!
[Pascal Brodnicki: Kiedy Sim płonie, ciasteczka na talerzu wciąż są chrupkie i smaczne!]


Na szczęście wszystko okazało się tylko złym snem (Second-Approach, IYKWIM).


Kurtis wstał w o wiele lepszym nastroju, ale wciąż brakowało mu zabawy, zrobił więc psikusa... zatykając toaletę. Brawo, Kurtisie! Ale wiesz, że mieszkasz ZUPEŁNIE sam?


I wtedy, jakby nigdy nic, zjawiła się ONA.


Ona pije twoją kawę... Szybko, napraw to! 


Nie za bardzo jesteśmy w stanie zrozumieć ich relację, ale... no cóż. Dzieje się. Moira zaprosiła Kurtisa na kolejną potańcówkę – tym razem poszedł na nią wyspany. Nawet tam nie znalazł jeszcze żadnej  lepszej innej towarzyszki życia, choć ma całkiem spore predyspozycje... Wszyscy kochają jego piracką czapkę! 


Ofc WSZYSCY, tylko nie ONA. Spróbował więc się przebrać w coś bardziej imprezowego (również i o to poprosił ją), ale wtedy nie spodobały jej się jego dzikie pląsy. A może to, że ta druga babeczka stała bliżej? No ale ty masz męża (że tak ci tylko przypomnę...)!


Zrezygnowany Kurtis poszedł więc do domu, przypominając sobie, że właściwie to kończy mu się chorobowe i trzeba jeszcze odrobić lekcje.
W połowie imprezy, znudzony, poszedł spać.

[propka wyjścia na Festiwal Miłości*wink wink*]

KOBIETO, czy ty wiesz, która jest godzina??

Nie minęło nawet pół kolejnej, a tu następny telefon. Propozycja RANDKI. Tak, użyła nawet tego słowa. Kurtis: 

– Moja ci ona! 
I wstał, i poszedł.
Spotkali się przed restauracją i Kurtis znów musiał poprosić ją, by się przebrała w coś bardziej oficjalnego (przyszła w stroju codziennym). Gdy usiedli, ona mówiła tylko o jednym.


Widzisz, Trent? Chodzi jednak o twoją emeryturę z Legionu!
I niską pensję nauczyciela.
PS szykuje ci się też awans za trzykrotne odrobienie lekcji i czytanie książek. Chwaliłeś jej się tym, hmmm...?

I wtedy Kurtis pierwszy raz postawił sprawę jasno. Wyznał jej zauroczenie.
Spójrzcie na minę tej pindy!



Trent zachował więc resztki godności, zrobił zdjęcie swojego makaronu, spakował go na wynos i wyszedł, zapominając o zapłacie. Tak się zdenerwował, biedaczek.

Już nigdy nie odbierze od niej telefonu! Ten przypływ w tym momencie odpływa!
Wypływamy na nowe wody, ot co!


Taki przystojniak jak Ty nie może się przecież tak długo marnować.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

© Agata | WS | x x.